Krem z filtrem - fakty i mity

DOTTORE krem z filtrem fakty i mity

Wcale się nie opalisz!

Zdarzyło Wam się, że ktoś przyszedł z „dobrą radą” i mówił, że smarowanie się filtrem jest bez sensu, bo w ogóle się nie opalicie i „nie będzie widać, że jesteś po urlopie”? Spokojnie, będzie widać. O ile nam wiadomo oznaką udanego urlopu jest uśmiech i miłe wspomnienia, a nie poparzenia słoneczne i schodząca skóra, a to przed nimi chronią filtry. Zdrową opaleniznę można uzyskać nawet stosując najwyższy możliwy filtr, ponieważ żaden nie zapewnia 100% ochrony słonecznej.

Kiedyś już wspominaliśmy – nie jest możliwe zapewnienie całkowitej ochrony przeciwsłonecznej za pomocą kremu, skoro nawet materiał jeansów stanowi jedynie 80% ochrony.

Podsumowując:
Używając filtr, w ogóle się nie opalisz – MIT, ale za to ustrzeżesz się przed poparzeniem.

Ponów aplikację

Różne źródła podają różnie – krem z filtrem wystarczy nałożyć raz, inne mówią, że trzeba aplikację ponawiać. Żeby wyjaśnić tę kwestię, przedstawić trzeba sposób, w jaki działa krem z filtrem: jego zadaniem jest pochłanianie promieniowania o danej długości fali (mowa o filtrze chemicznym), żeby jego negatywny wpływ nie dotknął naszej skóry. Jednak jako marka szczycimy się szczerością, więc mówimy wprost – żaden krem z filtrem nie może nas chronić przez cały dzień. Aplikację trzeba ponawiać najlepiej co trzy godziny. Latem, gdy nasza skóra się poci, naturalnym jest, że krem ściera się i przestaje działać szybciej.

Podsumowując:
Aplikację kremu z filtrem trzeba ponawiać w ciągu dnia – PRAWDA

Białe ślady

Rozmawiając z klientami w salonach i klinikach, a także na naszych chatach na social mediach zachęcamy do stosowania fotoprotekcji nie tylko w wakacje. Słońce sięga naszej skóry przez cały rok. Często o tym zapominamy, a jednak to prawda.

Z tej okazji obalimy jeszcze jeden mit. Białe ślady po kremie z filtrem. Na plaży – nie przeszkadzają, bo znaczna większość towarzyszących nam wczasowiczów również je ma. Pozostali mają świeżą, czerwoną opaleniznę lub schodzącą skórę. Nie chcemy mieć białych śladów na co dzień, kiedy idziemy do pracy albo załatwiamy swoje sprawy w mieście. Dlatego warto stosować kremy przystosowane do codziennego użytku. City SUN jest filtrem chemicznym – nie bieli, nie zostawia białych śladów. Został zaprojektowany, żeby nadążać za osobami żyjącymi w tempie miasta.

Podsumowując:
Każdy krem z filtrem zostawia białe ślady – MIT

Są lepsze kremy na rano

Na ten problem też znaleźliśmy rozwiązanie. Wiele osób woli na rano krem, który nawilży, zapewni ochronę antyoksydacyjną, a jednocześnie będzie dość lekki, by nałożyć na niego makijaż.

City SUN spełnia powyższe wymagania. Oprócz najwyższej możliwej ochrony przeciwsłonecznej, zapewnia nawilżenie skórze, chroni ją przed wolnymi rodnikami, nie bieli (jak wyżej), a także szybko się wchłania, więc bez problemu może stanowić bazę pod makijaż! Dodamy więcej – chroni skórę również przed światłem niebieskim*, które emitują ekrany otaczających nas z każdej strony urządzeń elektrycznych; smartfonów, tabletów, komputerów i telewizorów.

*mało znany fakt, że światło niebieskie wnika w skórę głębiej i powoduje jeszcze więcej zniszczeń niż promieniowanie UVA i UVB.

Podsumowując:
Lepiej rano posmarować się czymkolwiek innym niż krem z filtrem – zależy od kremu ? Jeśli masz pod ręką City SUN, odpowiedź brzmi – MIT

#dottoreradzi

City SUN SPF50+ – krem z linii stworzonej dla osób żyjących w mieście, które się spieszą i wymagają skuteczności i efektów „na już”. Zapewnia ochronę przed światłem słonecznym oraz niebieskim, towarzyszącym nam niemal bez przerwy.

City SUN BODY SPF30 – powstał jako uzupełnienie dla pierwszego z linii kremu z filtrem przeznaczonego do stosowania na skórę twarzy. Większa pojemność, równie higieniczne opakowanie i wygodna buteleczka.

Zestaw City SUN SUMMER – czyli City SUN i City SUN BODY w pięknej i wygodnej kosmetyczce!

Powiązane posty

Udostępnij

Dodaj komentarz